
Doprawdy, nie mam pojęcia, czy to już zimna idzie, a może wczesnojesienne depresje zawisły nad Paryżem, ale wy wszyscy razem, jesteście dla siebie kurewsko niemili. Nie wiem, czy to ma jakiś związek z tym, że znana wszystkim królowa Moulin Rouge- Brooklyn przestała się puszczać i wasi chłopcy się buntują, ale wszyscy, po kolei na siebie krzyczycie. Serio, już się słuchać nie chce ciągłych pretensji, płaczu, lamentowania; to żałosne. Macie te swoje naście, niektórzy trochę więcej, jak taki Knock, który uważa, że ma sto lat, a to oznacza, że powinno być dużo, dużo seksu. Bo to chyba najważniejsze, kiedy nie musicie przejmować się zarabianiem pieniędzy..........
Weźmy na przykład takiego stuletniego
Knocka, którego wszyscy nazywają Haroldem. Albo na odwrót. Nieważne, nieważne. W każdym razie
K i jego dziewczyna kłócą się odkąd tylko wrócili z jakiejś Rumunii, czy innego zamorskiego kraju.
B zresztą jest niemiła dla całej paryskiej populacji, o co
K ma pretensje. To znaczy ma pretensje o to, że jest dla niego niemiła. Dochodzi do tego, że
K zalany w tak zwanego trupa zasypia na ławce w…..w jakimś parku, był widziany przez siedem osób. To nie wszystko. Na sam koniec dochodzi do tego, że
K już nie bawią gorące dziewiętnastki, a raczej ta jedna właściwie, tylko cofa się do słodkich piętnastek. To doprawdy, obrzydliwe?
K i
mała S, rozwodzą się nad jej dziewictwem. Powiem tylko, że to bardziej mnie obrzydza niż rzekoma sztuczna szczęka
Butterfly.
Skoro już jesteśmy przy temacie małej
S. Ostatnio zauważyłam, że Paryż dzielimy na elitę właściwą; nas,
pięknych & bogatych[/b], jak i elitę niewłaściwą;
Sara i świta. Teraz, trzeba przejść przez tę gorszą, by dostać się do lepszej, weźmy takiego
Josha. Spotyka się z siostrą i jej małoletnimi koleżankami. Czego to się nie robi, by być
wysoko. Ale na waszym miejscu nie liczyłabym, na entuzjastyczne powitanie ze strony wyższości.
Na przykład ulubioną rozrywką
Toulouse, kiedy
Sidney nie chce się z nią pieprzyć, jest nadawanie na małą
S, przy pierwszej lepszej okazji. Nie pomijając faktu, ze robi to z dobra serca, bo
K spotyka się z
S, a przecież jest chłopakiem
B, przyjaciółki
T. Moglibyście się wzruszyć, gdyby nie to, że sama w sobie
T jest raczej nieprzyjazna, jak i sam w sobie
S. Może dlatego jeszcze z sobą wytrzymują. Więc, kiedy
T i
S się nie pieprzą to tylko się kłócą i kłócą, wczoraj posypały się nawet jakieś niemiłe teksty, typu
wypierdalaj, ale możemy uznać, że z ust
S brzmi to nie mniej, nie więcej tak jak
zrób mi loda. No cóż, są ludzie i parapety, Toulouse jest
klamką.
Jeśli mówimy o B i T, nie możemy pominąć Delilah i tego jej faceta, bo on też należy do grupy osób, których nie nazywamy
nastkami. Więć, D i jej mężczyzna E, chcą być
trendy więc co robią? Jasne, że się kłócą. A raczej sama
D, dramatyzuje, dramatyzuje, dramatyzuje. Nie pomijając faktu, że w ciągu czterdziestu ośmiu godzin zdążyła się pokłócić z czterema osobami, a ktoś ponoć widział jak krzyczała na mamę. To już teraz rodzice nie krzyczą na dzieci, tylko dzieci na rodziców, niedługo przyjdzie
D i powie mamie
wypierdalaj. W tym przypadku to chyba jednak nie będzie znaczyło, że mama ma zrobić jej dobrze.
Skoro jesteśmy przy arytmetyce: w ciągu ostatnich czterdziestu ośmiu godzin, jedyną parą, moją ulubioną!!!!!!!, która się do siebie zbliżyła, jeśli wiecie o czym mówię, nie krzycząc (chociaż krzyki były, goście hotelu hilton się skarżą, nie ładnie, nie ładnie) był
Sebastien i jego ciężarna dziewczyna
Jasmine. Posłuchajcie moi mili, otóż
S rżnął
J tak ostro, że się rozchorował, pewnie chcą zrobić drugie dziecko. To z jedną macicą trochę niemożliwe, więc pewnie myślą o ciąży pozamacicznej i
J będzie miała drugi brzuch. Na kolanie na przykład.
Najbardziej perwersyjną parą zostają
P & P, to jest Piotr i Perla. Kiedy impreza urodzinowa u Vi, staje się jednym wielkim niewypałem, oni potrafią się zadowolić, jeśli tak to mogę nazwać. Zabawa w szafie, dzikość!, kończy się odgryzionym uchem i parasolką w tyłku. Czy coś takiego, w każdym razie Piotr nie będzie mógł usiąść przez następny miesiąc. To śmieszne, myślę, że to może jakaś kolejna nudna komedia, a nie nasze życie.
Okej i na tym kończę, już późno, trzeba odwiedzić Lit Lounge i kilka innych imprez, bo przecież wszędzie mnie potrzebują. Pamiętajcie, że ja jestem wszędzie.
xoxoPLO